Bodyboarding na Helu.

Wczoraj była doskonała prognoza, więc na jeden dzień zamieniliśmy długie deski na bodyboardy i wybraliśmy się redakcją trochę poszaleć na falach.

Świetnie, że nad otwarte może mamy zaledwie 40min i można wsiąść w samochód po pracy i popływać jeszcze  3h przed zachodem słońca.

O tej porze roku na Chałupach zaczynają się już robić pustki. Turyści wracają do domów i kampingi świecą pustkami, a to właśnie teraz zaczyna się najlepsza prognoza na wind, kite,surf i bodyboardng. Tak więc mieliśmy całą plażę dla siebie.

Do bodyboardingu nie potrzeba umiejętności i nie jest to drogi sport. Wystarczy decha,na początek spokojnie starcza taka za 100pln, oraz płetwy, które są niezbędne, żeby przebić się przez fale.

Płetwy nieco różnią się od tych do nurkowania, tym, że są krótsze i tańsze. Zestaw znaleźć można nawet za 70pln.
Najdroższą rzeczą, która musisz mieć to pianka i ceny wahają się od 200pln w decathlonie po nawet 2000-3000pln w profesjonalnych sklepach windsurfingowych.

My na modę nie zwracamy uwagi, więc pojechaliśmy po taniości i pożyczyliśmy pianki od znajomych.

Złapać falę jest naprawdę łatwo, a jak ci się uda to można przejechać na niej nawet 30m tak, że wniesie cię na sam brzeg.
Zabawa jest doskonała!!!!
Foty zaczęliśmy robić dopiero na koniec pływania, więc dużo tego nie ma.

Coś dla osób twierdzących, że u nas w Polsce nie ma dobrych fal ;)
Wszystkim gorąco polecamy!!!

 
 

Share to FacebookShare to TwitterShare to MySpaceStumble ItShare to RedditShare to Delicious